Gdyby na
początku mojej pracy ktoś mi powiedział, że mam oddać lekcję w ręce uczniów,
usiąść sobie na krześle i obserwować ich działania, to jestem pewna, że
postukałabym się po głowie. Z czasem stawałam się może i bardziej
"leniwa", a obserwowanie połączone z ewentualną pomocą i wsparciem
sprawiało mi większą satysfakcję niż czterdziestominutowy wykład. Wreszcie
przeczytałam gdzieś słowa Eleonore Roosevelt "Każdego dnia rób rzecz,
która cię przeraża". Nastały czasy Internetu i różnych grup
nauczycielskich. I wtedy uspokoiłam swoje podejrzenia dotyczące osobistego
lenistwa, a upewniłam się, że wszystko ze mną jest w porządku. Uświadomiłam
sobie, że kompetencje kształtujemy nie przez to, czego uczymy, a w jaki sposób
to robimy!
Lubię
wrzucać moich uczniów na głęboką wodę. Mam wrażenie, że z wiekiem jeszcze
bardziej, a może odważniej niż kiedyś. W czasie nauki zdalnej powstało wiele
wspaniałych materiałów do lekcji. Właściwie to gotowce, które wiele razy ratowały nam życie, a przynajmniej kilka jego cennych godzin. Zauważyłam jednak, że
niektóre zadania, mimo że przedstawione w pięknej formie wizualnej, nie do
końca trafiały do moich uczniów. Wymyśliłam, że być może za bardzo dostają
wszystko "na tacy" i nie ma dla nich elementów zaskoczenia i
wyzwania. Pracowali z różnymi genially czy wakeletami, również tworzonymi
przeze mnie, ale bez większej euforii.
Postanowiłam,
że czas na zmianę, bo przecież mój ulubieniec Albert Einstein mówił, że
"szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych
rezultatów". Zaplanowałam, że w grudniu każda z moich klas od 5 do 8,
będzie pracowała nad lekturami projektowo. Przede wszystkim zależało mi na tym,
żeby ożywić możliwości pracy w zespole. Świetnie układała się nam taka
współpraca na żywo, żal by było, gdyby teraz miała się ta wypracowana
umiejętność zatracić.

Na początek
dałam możliwość wyboru - praca samodzielna, pary lub małe zespoły. Uczniowie
indywidualnie decydowali o sposobie pracy. Tutaj wyciągnęli ciekawy wniosek:
"Najlepiej mały zespół. Taki 3-4 osoby, bo wtedy dobrze się pracuje".
Kolejny wybór dotyczył wirtualnej przestrzeni, czyli znalezienie miejsca pracy,
które każdy z zespołu zaakceptuje. Oczywiście nie było żadnych problemów:
pracowali w teamsowym Power Poincie, notesach zajęć, w wordzie. Kilkoro uczniów
zdecydowało się na odpoczynek od komputera i pracowali tradycyjnie na papierze.

Arleta Kwaśniewska, ambasadorka wakeleta, zaprezentowała narzędzie jednej z
klas siódmych, a ta zachwycona wirtualną tablicą - nauczyła tego sposobu pracy
kolegów i koleżanki z klasy równoległej.
Piątoklasiści...nauczyli się sami. Zapytali mnie tylko, czy mogą pracować w tym, co ja.


Nasze
lektury czytaliśmy fragmentami podczas lekcji. Uczniowie wykonywali do nich
zadania - sami decydowali, kiedy będą pracować nad poszczególnymi poleceniami.
Wiele innych pomysłów od tych, które zostały zebrane przeze mnie, zrodziło się
podczas czytania książki. I te uczniowie dowolnie dokładali do swoich
projektów. Np. podczas czytania "Listu od..." pojawiło się
zagadnienie stereotypu. Szybka reakcja dzieci, wyjaśnienie słowa i przykłady
znalazły się w prezentacjach. Tak samo z Jolakotturem, nazwami świętego
Mikołaja w różnych krajach czy zbiórką pieniędzy na prezent dla dziecka z
hospicjum. Nie kontrolowałam tego, co robią. Słuchałam za to ich refleksji i
sprawozdań, którymi dzielili się z potrzeby upewnienia, czy dobrze pracują. Wiedziałam,
że każdy z nich znalazł inny sposób na pracę. Muszę się przyznać, że zjadała
mnie ciekawość i zaglądałam w Teamsach do powstających prezentacji.
Ustaliliśmy, że pracujemy podczas lekcji, żeby nie spędzać zbyt dużo czasu
przed monitorami. Po kilku dniach uczniowie powiedzieli, że dobrze im się
pracuje i spotykają się wieczorami, żeby uzupełniać swoje prezentacje.




W połowie
czasu przeznaczonego na działanie zapytałam moich uczniów przez formularz
Google, jakie mają bieżące refleksje na temat projektu. Odpowiadali anonimowo
na pytania dotyczące sposobu pracy nad projektem, wybranego miejsca, oceniali
metodę i własną pracę, a także wypowiedzieli się, co im się podoba i nie podoba
podczas wykonywania zadań. Ciekawe przemyślenia pojawiły się w odpowiedzi
na pytanie: „Jak oceniasz pracę metodą projektu? Jak pracuje się Tobie w ten
sposób?” (wszystkie zacytowane wypowiedzi są oryginalne, skopiowane z
formularza bez korekty błędów).
"Gdybym miała ocenić
metodę pracy w projekcie od 0 do 100 oceniam to na 100/100.
Dobrze mam wybraną grupę
z którą łatwiej jest mi robić te projekty.
Oceniam ją dobrze.
Pracuje mi się dobrze w ten sposób nie mam zastrzeżeń.
Bardzo dobrze. Wykonuję
moją część zadań.
Pracuje się bardzo
dobrze. Ponieważ dobrze rozdzieliliśmy zadania, każdy wie co robić i dlatego że
sami wybieraliśmy grupy to pracujemy równo i nie ma nikogo takiego co nic nie
robi.
Osobiście nie podoba mi
się ten styl pracy, wolę samodzielnie czytać lekturę i pracować nad nią na
lekcjach. Chociaż jest to ciekawe, ale wolę jak pani nam wszystko mówi.
Praca jest bardzo fajna.
Wygodnie się pracuje bo można razem pracować.
Praca metodą projektu
jest fajna. Mogę wszystko sobie zaplanować i uzupełniać według pomysłu.
Mogę dostosować się do
mojego czasu.
Bardzo mi się podoba
praca ten sposób,ponieważ wyraźnie widać kto o robił,oraz można wspólnie robić
wiele rzeczy na jednym slajdzie. Co ułatwia pracę.
Pracuje mi się bardzo
dobrze ponieważ mam zespół gdzie każdy wykonuje dane zadanie.
Moja opinia na temat
projektu... Pracuje mi się rewelacyjnie i bardzo mi się to podoba.
W ten sposób pracuję mi
się dobrze bo można rozdzielić prace na kilka osób."
Co się
dzieciom podobało w pracy zespołowej?
"Najbardziej
podoba mi się współpraca.
Że,
można pracować w grupach.
Wyszukiwanie
informacji na dany temat
To że
ktoś mi czyta
Podoba
mi się oryginalność ich wykonywania.
Towarzystwo
Szukanie
informacji
Podoba
mi się że można zrobić fajne zadania z kolegami
Jest
miła atmosfera
Współpraca
i chęć pracy niektórych osób oraz pomoc uzyskana od nich
To,
że jesteśmy podzieleni kto co robi oraz to, że jak ktoś coś robi to druga osoba
jemu się w to nie wtyka.
Te
wszystkie możliwości
Podoba
mi się to że jest dużo różnych fajnych zadań.
Podczas
wykonywania zadań podoba mi się ,że robimy zadania szybciej i dokładniej.
możliwość
wykonywania zadań w dowolnym czasie
Podoba
mi się to że jedna osoba może robić jeden slajd a na przykład druga osoba może
robić co innego ale wszystko widać kto co robi.
Współpraca
Tak
bo można wymyśleć coś kreatywnego w małym zespole .
Można
mieć więcej czasu.
Podoba
mi sie to ze nie ma problemu w szukaniu informacji na zadany temat.
Możliwość
robienia tego w własny sposób
Podoba
mi się wspólne czytanie książki oraz to, że w każdej chwili mogę do mojego
projektu dodać notatkę. Jeśli mi się coś nie podoba to mogę zawsze to poprawić.
Można
dowiedzieć się różnych ciekawych rzeczy.
Utrwalanie
To
że można się zabawić kreatywnością.
Możliwość
pracy dodanych osób na jednej prezentacji oraz widoczność jakie zmiany zostały
wprowadzone,kto coś robił .
podoba
mi się to że możemy samemu zrobić projekt w jakiej formie chcemy.
Współpraca
ze znajomymi
Podoba mi się to, że każdy może
dorzucić swój pomysł w dowolnym momencie."
Zadałam również pytanie o to, co się
nie podoba w takiej formie pracy. Najwięcej udzielonych informacji, to puste
miejsca albo „wszystko się podoba”. Pojawiły się odpowiedzi:
"Bunty internetu
Nie zawsze prosty temat
Podczas wykonywania zadań nie podoba
mi się to, że niektóre osoby nie współpracują z całą grupą.
Że sami wybieraliśmy grupy najlepiej
by było jakby pani wybierała grupy
Czasami trudne momenty podczas
wykonywania pracy ale było ich mało.
Wydaje mi się,że jedyną rzeczą są
problemy internetem które utrudniają pracę.
Zadania
są bardzo interesujące moim zdaniem. Można się między sobą kontaktować, szukać
wspólnie informacji. Dzięki temu łatwiej znaleźć informacje oraz dzielić się na
role, co pomaga w szybkim zrobieniu zadań.
Jak
są za duże grupy to praca wogule nie udaje się."
Zdecydowana większość uczniów
pozytywnie wypowiedziała się na pytanie „Czy potrafisz dobrze
zaplanować swój czas na pracę z zadaniami projektowymi?”




W grupach następowały wymiany. Niektóre nie dotrwały w
pierwotnym składzie do samego końca. Dzieci pytały mnie o zdanie w kwestii zmian. Tutaj również
zostawiałam im pełną odpowiedzialność za decyzję. Pytałam, czy potrzebują
interwencji i otrzymywałam informację, że sami rozwiążą problem.
Tuż przed świętami uczniowie pracujący z lekturami „Opowieść
wigilijna” , „List od…” i „Oskar i pani Róża” dokonali prezentacji swoich prac.
Wypełnili też samoocenę wykonanej pracy projektowej.


Prezentacje
prac były bardzo ciekawe pomimo tego, że odbywały się w wersji online.
Uczniowie z ochotą opowiadali o swoich doświadczeniach. Rozwijali swoje zapiski
z samooceny, mówili o tym, co nie wyszło. Opowiadali, że źle podzielili zadania,
nie wyrobili się w czasie i przez to nie zdążyli skończyć któregoś zadania. Uczciwie
podzielili między siebie otrzymane 30 punktów. Każdy przyznany punkt został uzasadniony! „Czy były za to oceny?” Padło
pytanie jednej z moich koleżanek: „Bo to miesiąc czasu”. Oceny najwyraźniej nie
były nikomu potrzebne, bo żadne dziecko nie wspomniało o nich ani słowem.
Jaka jest moja refleksja? Jestem dumna z moich dzieciaków. Wszystkich
razem i każdego z osobna, jakby rzekł mały Tim z "Opowieści wigilijnej". One po prostu współpracowały ze
sobą z pełną odpowiedzialnością za wykonywane zadania. Samodzielnie dzieliły
się pracą, w jej trakcie snuły refleksje, a na koniec dokonały samooceny. I to
nam wystarczyło do tego, żeby odczuć satysfakcję z dobrze wykonanej roboty.
72.2% moich uczniów chciałoby pracować częściej metodą
projektową, a 22,2% nie ma jeszcze zdania, ale chętnie spróbuje kolejny raz.
Zdecydowane „nie” powiedziały 3 osoby. Na pytanie dlaczego nie, dzieci
odpowiedziały, że wolą, gdy nauczyciel dyktuje im gotowe notatki, bo wtedy nie
muszą nic robić.
Nad zadaniami do „Quo vadis” pracują ósmoklasiści. Swoje
prace przedstawią na końcu stycznia. To nasz wspólny projekt z nauczycielką historii.
Czy zamierzam kontynuować taką pracę? Zdecydowanie tak. I to
niezależnie od pracy online, czy stacjonarnej. Widzę rozwój moich uczniów, to w
jaki sposób zdobywają nowe umiejętności, ustalają plan działania, dzielą się
zadaniami, rozwiązują wybuchające konflikty, negocjują ze sobą, uczą siebie nawzajem
i SŁUCHAJĄ SIEBIE! A przede wszystkim łączą zebrany materiał w jedną całość i z
radością prezentują się jako „ZESPÓŁ”,
bo każdy z nich czuje odpowiedzialność za wykonane zadania. Przygotowałam dla nich tablicę w Jamboardzie i poprosiłam, żeby w wolnej chwili zapisali krótko, czego się nauczyli. Gdy tworzyłam ten wpis, otworzyłam informację od nich i przyznaję, że zaszkliły mi się oczy.

Przeprowadzenie lekcji metodą projektową wymagało ode mnie
nieco przygotowania. Właściwie zebrania materiałów dla moich uczniów w
wakelety. Za to później to oni przejęli inicjatywę, a ja – jak to mawia Marcin
Michalik – spoczęłam na hamaku i odpoczywałam, relaksując się podsłuchiwaniem
ich rozmów i refleksji. Czasami służyłam pomocą. Byłam też lektorem, który
odczytywał poszczególne fragmenty lektur. Polecam zdecydowanie tę formę pracy. Planuję już kolejne projekty do powtórek z lektur dla klasy ósmej. Nie bójmy się oddawać odpowiedzialności za pracę w ręce dzieci, nawet tych najmniejszych. Bo kto, jak nie my, nauczymy ich lepiej tego, czego będą od nich za kilka, czy kilkanaście lat wymagać pracodawcy w nowoczesnych firmach? I spróbujcie pozbyć się oceny, choćby za projekt. Zobaczycie, że praca "się zrobi", a zdecydowanie większa będzie motywacja do działania. Życzę w nowym roku odwagi, nauczycielskiego lenistwa i wspaniałych działań uczniowskich.
Link do wakeleta zespołu z 7b



