3 października 2020

Filozoficznie w klasie ósmej - wstęp do "Pieśni" Kochanowskiego.


 O poranku dzielę się materiałem, który przepracowałam z moją ósmą klasą. Zanim zacznę "Pieśni" Kochanowskiego, koniecznie musiałam rzec dwa słowa o filozofii stoików i epikurejczyków. Pomysłałam, że jak tylko rzeknę słowo, to ono w głowie na pewno nie zostanie. Z pomoca przyszły materiały GWO i Wikipedia. Dwie lekcje w formie odwróconej i na zakończenie refleksja: "nie jest nawet taka zła ta cała filozofia". O to chodziło!

1.Podzieliłam klasę na zespoły - wyszły mi 4-5 osobowe. Rozdałam małe karteczki z napisami E1/E2 i S1/S2. Uczniowie otrzymali zestawy zadań do wykonania i polecenie, że mają to zrobić w taki sposób, żeby na następnej lekcji przedstawić innym założenia swojej filozofii. Miało być tak,żeby nie było nudy i żeby każdy zrozumiał, o czym filozofowie mówili.

2.Uczniowie zabrali się do pracy. Ku mojej wielkiej radości rozmawiali w grupkach na temat tekstów i snuli rozważania filozoficzne! Dwie grupy przyszły z prośbą o dodatkowy zestaw tekstów, ponieważ dzielili się zadaniami - to był miod na moje serce.

3.Nie było żadnych wątpliwości - grupy pracowały bardzo intensywnie. Na ostatnie 15 minut lekcji grypu E i S połączyły się ze sobą. Sprawdziły swoje notatki i opracowały strategię działania na kolejnej lekcji - była to prezentacja zebranych wiadomości innym osobom w klasie.

Zadania z rebusami uczniowie wykonali wspólnie, po omówieniu przez grupę S założeń filozofii stoickiej. Było naprawdę twórczo w zespole, który nie jest zbyt aktywny. Przede wszystkim jestem dumna ze współpracy - podział zadań w grupach rozczulił moje serce. 

Materiały wykorzystane podczas lekcji zebrane w wakeleta. Wykorzystałam przede wszystkim pomoce z Gdańskiego Wydawnictwa Oświatowego. Uczniowie korzystali również z zasobów Wikipedii.

https://wke.lt/w/s/RLDN01


 


26 września 2020

Wstęp do "Świtezianki" i sposób na rozpisanie uczniów.



Chciałybyśmy dzisiaj pokazać jeden z naszych sposobów na rozpisanie uczniów. Metoda nazwana przez nas "pisaniem do obrazków" powoduje, że uczniowie zapominają o tym, że pisanie może sprawiać im trudność. Są zaangażowani i skupieni na obrazkach, a pomysły na treść same wpadają do głowy. Pomysł zrodził się podczas przygotowań do omawiania "Świtezianki". Działa kolejny rok, więc sposób sprawdzony i obrobiony na różne sposoby.
1. Zaczynamy od pisania opowiadania twórczego. Warto przypomnieć uczniom jego wyznaczniki. Nam zawsze towarzyszy rewelacyjna pomoc od Sylwii Oszczyk. Gości w zeszycie i każdy wie, gdzie zerknąć w razie potrzeby. 


2. Informujemy naszych uczniów, że za chwilę zobaczą 5 obrazków. Prosimy, aby dobrze się im przyjrzeli i zwrócili uwagę na podpisy pod nimi. Obrazki kolejno zostały podpisane elementami składowymi opowiadania: ekspozycja, zawiązanie akcji, rozwój akcji, perypetie i rozwiązanie akcji. Siódmoklasiści doskonale już znają te nazwy.

3. Wyświetlamy zdjęcia - mamy je w wersji pomniejszonej, jedno obok drugiego.

1.EKSPOZYCJA

2. ZAWIĄZANIE AKCJI

3. ROZWINIĘCIE AKCJI

4.PERYPETIE

                                                     5. ROZWIĄZANIE AKCJI

4. Dajemy polecenie do wykonania po obejrzeniu obrazków:

Co tu się mogło wydarzyć? Wyobraź sobie, że jesteś świadkiem zdarzeń. Napisz opowiadanie we właściwej narracji, pamiętaj o kompozycji oraz o:

1.      przedstawieniu miejsca i czasu zdarzeń,

2.      omówieniu bohaterów- ich wyglądu, cech charakteru,

3.      zadbaj o opis sytuacji i przeżyć,

4.      zastosuj krótki dialog,

5.      zakończ ciekawą puentą.

Uczniowie tworzą swoje teksty, pamiętając o kryteriach sukcesu.

5. Na kolejnej lekcji czytamy i słuchamy tekstu Mickiewicza. W tym roku Magda udała się nad jezioro, z którym graniczy jej szkoła i tam, w pięknych okolicznościcach przyrody, wysłuchali audiobooka. Uczniowie od razu załapali podobieństwo do tekstów, które pisali samodzielnie.

6. Następnego dnia wróciliśmy do klasy. przypomnieliśmy sobie tekst "Świtezianki", żebyśmy mogli z nim pracować.

https://www.youtube.com/watch?v=pME0oopOFGk

7. Po przypomnieniu tekstu zabraliśmy się za porównywanie napisanych opowiadań z tekstem Mickiewicza. Ustaliłyśmy kategorie do porównania:

  • narracja,
  • czas i miejsce zdarzeń,
  • bohaterowie,
  • kluczowe wydarzenia;
  • puenta,
  • nastrój,
  • źródło pomysłu.
Uczniowie zapisują w dowolny sposób notatkę, w której szukają podobieństw i opisują różnice swojego tekstu i ballady.
8. Następnie prosimy o to, aby w swoich pracach zaznaczyli elementy opowiadania twórczego.
9. Na koniec wymieniają się zeszytami i dokonują poprawy korektorskiej swoich prac. na koniec zapisują informację zwrotną do sprawdzonego tekstu. Oczywiście obowiązkowo odbywa się czytanie opowiadań, bo każdy chce przedstawić własną wersję wydarzeń. A pomysłów naprawdę nie brakuje.

Całość zebrałyśmy w wakelet, żeby łatwiej było posługiwać się nim podczas lekcji.

Pisanie do obrazków stosujemy już od klasy czwartej. Dzieci chętnie wymyślają wydarzenia, w które zostali uwikłani bohaterowie. Doskonale utrwalają elementy opowiadania i wiedzą, w jaki sposób pisac chronologicznie, zachowując ciąg przyczynowo-skutkowy. Obrazki można dopasowac praktycznie do każdej lektury i każdego tekstu.


1 września 2020

"Young power", czyli róbmy swoje!

Pierwsze spotkanie z moimi uczniami za mną. Niesamowite zobaczyć ich wreszcie "na żywo". Dorośli,wyrośli,zmężnieli. Wyglądem nie przypominają tych dzieci z szóstej klasy,które spotykałam przed pandemią.
Postanowiłam zaplanować dla nich lekcje,które od samego początku dodadzą energii. Takie lekcje,które przypomną o tym,że ważne są nasze relacje,że sami musimy wierzyć w siebie i swoje możliwości. Wiem doskonale,że w czasie nauczania zdalnego wielu straciło motywację,swoje ambicje,a nawet jakąkolwiek chęć do działania.
W wakacje przeczytałam książkę Justyny Sucheckiej "Young power" i od razu wiedziałam,że trafi ona na listę lektur dodatkowych w klasach siódmych. Opracowałam plan działania dla moich uczniów,żeby spowodować ich rozruszanie i na nowo obudzić "powera".
1.Na początek poproszę,żeby wylosowali jedną karteczkę. Na każdej zapisałam nazwisko jednego z bohaterów książki lub grupy bohaterów.
2.Uczniowie będą mieli pierwsze zadanie: Wyszukaj w internecie informacji na temat wylosowanej osoby. Sporządź w zeszycie notatkę na jej temat w dowolny sposób. Pracujemy z OKzeszytem,więc moga tworzyć w swoich księgach dzieła. Koniecznie znajdź informacje:
*czym zajmuje się ta osoba?
*dlaczego jest popularna?
*czy wystapiła w jakimś programie/pojawiła się w artykule/książce? Podaj tytuł/autora.
Jeśli znajdziesz nagranie z tą osobą - koniecznie je zapisz.
2.Na kolejnej lekcji uczniowie będą pracowali z tekstem Justyny Sucheckiej. Każdy otrzyma fragment, który będzie opisywał wylosowanego bohatera. Zadanie polega na wyszukaniu kolejnych informacji i porównaniu ze znalezionymi w internecie.
3. Po tym zadaniu każdy uczeń przygotuje część lekcji odwróconej ze swoim bohaterem. Wspólnie określimy czas trwania i kryteria sukcesu. 
4.Porozmawiamy o tym, dlaczego ci młodzi ludzie odnieśli sukcesy i spełniają swoje marzenia. 
5.Zastanowimy się nad tym,co czujemy, gdy inni mówią: To Ci się nie uda. Nie dasz rady. Co czujesz, gdy coś ci nie wychodzi? Co czujesz, gdy najbliżsi nie wierzą w ciebie?
6.Wykorzystam historię o żabkach w śmietanie:
Były kiedyś dwie żabki, które wpadły do naczynia pełnego śmietany.
Od razu zdały sobie sprawę ze swej krytycznej sytuacji — niemożliwością było utrzymanie się dłuższy czas na powierzchni gęstej masy. Czuły się jak na ruchomych piaskach.
Początkowo dwie żabki przebierały łapkami w śmietanie, aby dotrzeć do brzegów naczynia. Lecz udawało im się jedynie pluskać niemal miejscu i tonąć. Czuły, że coraz trudniej wyjść na powierzchnię, bo brakowało im sił.
Jedna z nich powiedziała:
— Już dłużej nie mogę. Stąd nie ma wyjścia. W tej substancji nie da się pływać. Ponieważ i tak umrę, nie będę przedłużać mego cierpienia. Nie ma sensu daremne zużywanie sił, jeśli i tak umrzemy z wyczerpania.
Powiedziawszy to, przestała przebierać łapkami i utonęła.
Druga żabka, bardziej wytrwała bądź bardziej uparta, powiedziała:
— Nie ma stąd wyjścia! Pomimo to będę walczyć do ostatniego tchu. Nie mam zamiaru umierać ani o sekundę wcześniej od zapisanej mi godziny. Chcę żyć tak długo, jak to tylko możliwe!
Mijała godzina za godziną, a ona przebierała łapkami i chlapała ciągle w tym samym miejscu.
Biedactwo, Nie ma szans. Szkoda jej sił… – można by rzec.
Lecz nagle, od ciągłego chlapania i ubijania łapkami, wstrząsania i trzepania, ze śmietany zrobiło się … masło!
Zdziwiona żabka ślizgając się, dotarła do brzegu naczynia. Stamtąd łatwo już wyszła i rechocząc, radośnie wróciła do swojego domu. ”
(źródło:https://coaching4smart.wordpress.com/2012/10/26/historia-o-dwoch-zabkach/)
6.Zastanowimy się nad tym, którą żabką jesteśmy na początku tego roku szkolnego. Następnie posłuchamy mowy motywacyjnej Mateusza Grzesiaka "Jesteś wyjątkowy", którą poleca Anna Konarzewska w swojej książce "Być (nie)zwykłym wychowawcą".
7.Uczniowie zapiszą swoje umiejętności  - wszystko,co potrafią wykonać, w czym sa dobrzy, jakie mają zdolności. Z drugiej strony kartki zapiszą swoje cele na nowy rok szkolny, które planują zrealizowac podczas lekcji języka polskiego. 
Dopiero wtedy, gdy przypomnę moim uczniom jacy są świetni, zabiorę się za treści z podstawy programowej. Jestem pewna,że po tak długim czasie nie będzie łatwo wrócić do wymagań, obowiązków i działania. Ale wierzę, że spotkanie z bohaterami "Young power" przyda się nam wszystkim - i moim uczniom, i mnie samej. Na koniec planuję niespodziankę dla siódmaków ;) Ale na razie ciiiii..... 
Wszystkim, wspólnie z Beatką, życzymy energii na cały rok szkolny. Wzajemnego wspierania, wspaniałych relacji i niekończących się pomysłów. Dbajcie wszyscy o siebie. I pamiętajcie: RÓBMY SWOJE!
Wykorzystałam obrazek Mateusza Łyska, pomysły z książki Ani Konarzewskiej i oczywiście książkę Justyny Sucheckiej.





12 sierpnia 2020

Podróże kształcą – wakacyjne, szkolne refleksje...

Mimo wszechobecnej pandemii postanowiłam, że w tym roku odwiedzę moją rodzinę w Anglii. Klamka zapadła, bilety się zakupiły, karty pokładowe wydrukowały, lot się zabukował, więc ruszyłam na wyspy. Jak zawsze, po opuszczeniu lotniska, czekał mnie mój osobisty stres związany z lewostronnym ruchem drogowym. Nic jednak nie było w stanie mnie zniechęcić, bo czekały na mnie córki brata. Jak zawsze też zaskoczyła mnie angielska dyscyplina. W Wielkiej Brytanii z zadziwieniem przyglądam się ludziom -  z jednej strony wyzwolonym, otwartym, czasem prowokującym, z drugiej zaś tak bardzo przestrzegającym ustalonych zasad i niesamowicie asertywnym. Nie ma tam mowy o dyskusji nad maseczkami, wchodzeniem sobie na plecy na trotuarach lub w sklepach. Wszyscy mają i dają sobie czas, wymagają od siebie i wymagają od innych. Tworzą kulturę, która mi się podoba. Choć z pewnością znajdą się i tacy „podróżnicy”, którzy stwierdzą, że się mylę.
W atmosferze rozmów o poddanych królowej urodził się temat – ważny dla mnie - szkoły w Anglii. Nie umiem powiedzieć, czy tak jest w całej Wielkiej Brytanii, ale na pewno to, co usłyszałam o edukacji w Lincoln i okolicach było emocjonalną i zawodową przygodą.
Czego się dowiedziałam?
Dzieci w Lincoln zaczęły obowiązek szkolny wcześnie, w wieku 4 i 5 lat. Cezurę wyznacza data urodzenia, a dokładnie półrocze tak, jak to było całkiem niedawno z naszymi zerówkowiczami. Kiedy dziewczynki skończyły 6 lat – były w tzw. drugiej klasie, każda z nich musiała płynnie czytać. Ta umiejętność jest tam priorytetem. Co roku klasę prowadzi inny nauczyciel. Właściwie na stałe, na rok do grupy przypisanych jest dwóch nauczycieli, jeśli wśród uczniów znajduje się dziecko z orzeczeniem, obligatoryjnie trafia pod opiekę kolejnego nauczyciela. Grupy liczą do 30 podopiecznych.
Lekcje zaczynają się o 8.30. do tego czasu dzieci zbierają się na boisku, niezależnie od pogody. Przed szkołą czeka na nich i na rodziców dyrektor, który wita się z każdym, z każdym też zamienia kilka słów i o każdym dziecku wie naprawdę dużo. Kiedy wybije 8.30 otwierają się drzwi klas, które wychodzą wprost na boisko, dzieci ustawiają się w grupy, są witane przez nauczycieli i wchodzą do środka. Na początku odbywają się czynności organizacyjne, uczniowie m.in. deklarują chęć skorzystania ze szkolnej stołówki, podają menu. Oczywiście można też zjeść własny lunch, przygotowany przez rodziców. Następnie – rzecz niesamowita – cała szkoła czyta. Starsze dzieci idą do młodszych i pełniąc rolę tutora, dbają o to, by ich młodszy kolega przeczytał i zrozumiał tekst. Potem zaczynają się zajęcia prowadzone blokami. W ciągu dnia jest kilka przerw na odpoczynek, jedna dłuższa, godzinna, na obiad i ruch na świeżym powietrzu. Tu zaznaczę, że niezależnie od pogody (no, chyba, że jest porządne załamanie pogody) czas wolny od nauki dzieciaki spędzają na boisku. Codziennie o godzinie 15.10 lekcje się kończą. Wówczas otwierają się drzwi sal również wprost na boisko, opiekunowie sprawdzają, kto przyszedł po dziecko, żegnają się, przekazują informacje i dla uczniów czas w szkole się kończy. Mogą oczywiście, odpłatnie, korzystać z zajęć dodatkowych. Dodam jeszcze, że uczniowie nie mogą mieć w szkole telefonów, ale można je przynieść, oddać do sekretariatu, zaś po lekcjach po prostu się je odbiera.
Nauczyciele natomiast zostają w szkole jeszcze dwie godziny, to czas na przygotowanie się do kolejnych zajęć, sprawdzenie treści, na których pracowali ich uczniowie, zespołowe ustalenie strategii pracy, omówienie metod pracy z dziećmi z trudnościami w nauce. No właśnie, w szkole moich bratanic nie ma mowy o tym, aby dziecko czegoś nie opanowało. Jeśli okazuje się, że pojawiają się jakieś problemy, drugi nauczyciel pracuje indywidualnie z uczniem do czasu, aż pokona trudności. Zdarza się jednak, że możliwości podopiecznego są niewystarczające, wówczas rodzice otrzymują informację, że w związku z, np. trudnościami w matematyce, szkoła skupi się na wspieraniu talentu sportowego.
Jak wygląda realizacja treści nauczania w roku szkolnym?
Cały rok podzielony jest na sześć semestrów, oddzielonych wakacjami. Każdy semestr ma tzw. motyw przewodni, który wiąże się z wybraną lekturą. Nauczyciele wspólnie opracowują treści ze wszystkich przedmiotów tak, aby realizowały motyw. W bloku przedmiotowym są dobrze znane i nam przedmioty szkolne: języki ( w tym migowy), matematyka, fizyka, chemia (również wśród dzieci nawet 10-letnich), prace techniczne, biologia, geografia, historia, wychowanie fizyczne, gra na instrumencie, informatyka i zaskakujące mnie religioznawstwo, z którego dzieci otrzymują informację zwrotną, czy są tolerancyjne i otwarte na inne kultury. Wszystko, co dzieje się na zajęciach, przekłada się na dziecięce, bliskie ich życiu doświadczenia. Co więc robią? Czytają, piszą, mówią, łączą się z dziećmi innych narodowości, by szlifować umiejętności, odwiedzają niesłyszących, szyją, gotują, uprawiają ogródek, pracują. Ich wyników nie ocenia się stopniem. Otrzymują informację zwrotną, podobnie jak rodzice: na bieżąco, co semestr i wreszcie na koniec roku.
Rozmawiałam z bratanicami, czy lubią szkołę. Oczywiście zdania były podzielone. Jak każdy uczeń są rzeczy i sprawy, które uwielbiają, są też takie, które je denerwują. Nieobce jest im też dokuczanie. Dowiedziałam się, że dyscyplinę utrzymuje się na kilka sposobów. Zasadniczo na lekcji nie wolno przeszkadzać, rozmawiać, krzyczeć, chodzić po klasie, bo to może być niebezpieczne lub może przeszkadzać innym. Jeśli uczeń się nie dostosowuje, po trzecim upomnieniu trafia na „kółko”, czyli dywanik, tu musi się nad sobą zastanowić, potem o tym porozmawiać. Jeśli natomiast problem się powtarza, delikwent trafia do dyrektora. Co dzieje się dalej, nie wiem, ale jak podkreśliły dziewczynki, w klasie robi się spokojniej.
Po tygodniu rodzinnych dyskusji o edukacji, mnie uznano za wariatkę, ja sama natomiast wiem, że długo nie zaznam spokoju. Z jakiego powodu? To, co na wyspach jest normalnością, co sprawia, że każde dziecko ma szansę, co daje dziecku informację o tym, w czym jest dobre, co powoduje, że świetnie się rozwijają i są dobrze wyedukowane, u nas, niestety, często budzi uśmiech i wyzwala głos: „no, tak, tak się dziwnie ci Anglicy uczą, nic nie potrafią, na co dowodem jest to, że nasze polskie dzieci, kiedy trafiają do tych marnych szkół, tabliczką mnożenia biją tamtych na głowę.
Cóż mam powiedzieć – ja właśnie takiej szkoły chcę, dla dobra dzieci, dla własnego dobra!
I niech mówią, że Polacy znają tabliczkę mnożenia, za to nie wiedzą, w czym naprawdę są świetni! Tam, dzieci chwalą się na wywiadówkach, prezentując rodzicom swoje osiągnięcia, potem odważnie i to, co napisałam na wstępie, asertywnie idą przez świat.
Jak będzie u nas? Wszystko zależy od nas, a że zmiana edukacji jest możliwa, mamy dowody
u sąsiadów bliższych i dalszych. Trzeba się tylko przekonać, że można i to po prostu zrobić.
 
 

26 kwietnia 2020

Diabelskie narzędzia w służbie polonistek,czyli bonusy koronawirusa.

Przed nami kolejny miesiąc online.W naszej codziennej pracy obie nie lubimy schematu i nauczania sztampowego. To nudne dla nauczyciela, a tym bardziej dla uczniów. Pomimo podstawy programowej, która wymaga, aby uczeń "wiedział", "umiał" i "potrafił", z tyłu głowy mamy myśl, że jak zrobi coś samodzielnie i do jakiejś wiedzy dojdzie przy naszym delikatnym wsparciu, to właśnie wtedy będzie potrafił, wiedział i umiał!
Beata zmaga się w tym czasie z obowiązkami dyrektorskimi, organizowaniem szpitala polowego i dzielnie walczy o rozwój swoich szóstoklasistów. Wykonuje tytaniczną pracę,żeby wszystko zagrało według jej pomysłu, a przede wszystkim z pożytkiem dla każdego. Ja w czasie ostatnich dwóch miesięcy przeszłam rozmaite fazy odcięcia od świata. Wcale nie było nam łatwo, ale dzielnie się wspieramy,wykorzystując wszelkie możliwości nowoczesnej technologii. Tradycyjnie-mamy otrzepane skrzydła i nadal szukamy pozytywów naszej zdalnej pracy. 
Po przekazaniu przez ministra decyzji o zdalnej pracy do 24 maja naszła mnie refleksja-czy mam jakieś powody do do edukacyjnej radości w tym czasie? I okazało się,że owszem, jest tego całkiem sporo. Codziennie, zarówno w szkole, jak i w pracy online stawiam na moich uczniów, na to,żeby przejmowali odpowiedzialność za swoje uczenie. Znalazłam powody do satysfakcji. Oto kilka przykładów na to, jak te okrutne, znienawidzone przez wielu nauczycieli narzędzia szatana, typu messenger, facebook, zoom i inne można okiełznać i spowodować,że stają się one naszymi sprzymierzeńcami.
Piątoklasiści samodzielnie wybrali dla siebie lekturę uzupełniającą. Jeden z uczniów przygotował ankietę w formularzu Google, wpisał proponowane tytuły i każdy uczeń oddał swój głos. Książka zakupiona, po majówce - czytamy. Za chwilę, z tą samą klasą piątą podsumujemy nasz rok spędzony w świecie mitów. Tradycyjnie, od września byliśmy umówieni na ucztę bogów. I oczywiście ją zrobimy - w wersji wirtualnej. Będą nawet boskie potrawy i napoje. 
Czwartoklasiści, wcielali się w bohaterów portretów znanych światowych malarzy.

Zainteresowanie uczniów wzbudził van Gogh. I tak wybraliśmy lekturę uzupełniającą "Nazywam się Vincent van Gogh", do której stworzyłam kryteria sukcesu i już ją czytamy. Wybraliśmy się przy pomocy map Google do Amsterdamu, zwiedziliśmy muzeum van Gogha, poczytaliśmy w Wikipedii informacje na temat Holandii i zebraliśmy je w notatkę.Przy okazji liczyliśmy kilometry od naszych domów do Amsterdamu, przeliczaliśmy czas podróży różnymi środkami lokomocji.Zmierzyliśmy wielkość Holandii,porównaliśmy ją z Polską,przeliczyliśmy ilość mieszkańców i wyszukaliśmy inne państwa,w których panuje monarchia. Niesamowita frajda i dla większości dzieci odkrycie narzędzi do wirtualnych podróży!
Podczas czytania lektury dzieci stwierdziły,że te francuskie nazwiska "są dziwne" i nie wiadomo jak je czytać.I szybka akcja - będzie lekcja francuskiego, którą przygotuje romanistka, moja dawna koleżanka licealna. Kontakt nie inaczej - przez messengera.
Siódmoklasiści zajęli się przygotowaniem charakterystyki Małego Księcia z wykorzystaniem ciekawych narzędzi lub w inny ciekawy sposób - hasło przewodnie - ZASKOCZ NAS! Pracę podzieliliśmy na cztery etapy,żeby mieć większą motywację do działania. Trwają poszukiwania aplikacji i możliwości, które są ciekawe i można ich nauczyć inne osoby.
Największym sukcesem wydaje się być projekt, który rozpoczęłam z klasą szóstą. Wszystko zaczęło się od omawiania Hobbita. Pojawił się temat języków i języka elfów. Uczniowie zaproponowali,żebyśmy porozmawiali o gwarach w Polsce. Z pomocą przyszedł, a jakże,internet. I znajomości zawarte przez Facebooka. Postanowiliśmy na lekcje zaprosić gości z różnych stron Polski. I to się udało! Mamy już ustalone terminy naszych spotkań online. Każdy  z gości przygotowuje lekcję o swoim regionie. Będzie Marcin Michalik z Małopolski, Agata Karolczyk-Kozyra z Wielkopolski, Ania Konarzewska-Kaszuby i Halina Szołtysik ze Śląska.Już nie możemy doczekać się tych spotkań!
Beatka na swoją lekcję do klasy szóstej zaprosiła dziennikarza i też przytupują na myśl,że spotkają się z ciekawą postacią, z którą porozmawiają między innymi na temat zalewających nas fake newsów. Przy okazji wybiorą się również na lekcję online do Centralnego Domu Technologii w Warszawie.
Tyle pozytywów znalazłyśmy w naszej codziennej pracy online.Uważamy,że taka radość z małych kroczków jest teraz najważniejsza. I motywowanie do działania dzieciaków.One też mają już dość.Jeśli nie będziemy wspierać siebie wzajemnie, to będzie nam naprawdę trudno.Równie trudno bez wspólnych działań będzie nam wrócić do normalności i życia w realu,bo przecież nic już nie będzie takie samo. Chciałyśmy zachęcić Was,naszym niedzielnym słowem, do oswajania różnych narzędzi,testowania nowych form pracy.Nie bójmy się,przecież nikomu nie zrobimy krzywdy.Mamy wyjątkową szansę i okazję do podejmowania działań, o których nie mieliśmy nawet czasu pomarzyć.Uczymy nasze dzieci używania internetu i jego zasobów, mówimy im,że trzeba robić to z rozsądkiem i zarzucamy,że nie potrafią niczego w nim znaleźć.Dajmy im teraz przykład,że jak się chce,to naprawdę można wiele osiągnąć i spowodować,że te diabelskie narzędzia zaczną z nami współpracować.Ba!One zaczną nam służyć.Życzymy Wam przede wszystkim zdrówka i odwagi do podejmowania nowych działań. 
B&M
Pamiętajcie o przesłaniu Ptaszka Staszka ;) 





29 marca 2020

Cykl lekcji z Mickiewiczem i Wielkanocą


Pomysł, który dziś prezentujemy stworzyłyśmy wspólnie z niesamowitą  polonistką, adminką grupy "Poloniści z pasją", Arletą Kwaśniewską.  Każda z nas zgodnie z hasłem #zostańwdomu pracowała nad projektem lekcji, które wykorzystamy w klasach 4 i 5.Z całą pewnością można również przepracować temat z klasą szóstą, jeśli nie znają jeszcze zaproponowanych fragmentów "Pana Tadeusza". 
Cykl lekcji wyliczyłyśmy na okres przedświąteczny. Zawiera on dwa fragmenty "Pana Tadeusza" - powrót ze spaceru oraz bigos Wojskiego. Teksty pochodzą z podręcznika dla klasy 5 wydawnictwa GWO. Poza tym przepis kulinarny, ćwiczenia ortograficzne, odmiana przez przypadki, redagowanie życzeń świątecznych. Prezentacja o tradycjach wielkanocnych i tradycjach kultywowanych w domach rodzinnych. Tematy do zrealizowania wspólnie z uczniami,a i praca samodzielna ucznia jak najbardziej możliwa. Zapraszamy do częstowania się. Poczujmy choć troszkę magii wiosennych świąt i przekażmy nieco radości naszym uczniom. 

28 marca 2020

Romantyzm przez dziurkę od klucza - zajęcia z polskiego, plastyki i muzyki

Pomysł na korelację między językiem polskim, plastyką i muzyką zrodził się wtedy, gdy zaczęłam z klasą siódmą omawiać ballady Adama Mickiewicza. Postanowiłam stworzyć wspólny projekt, w którym uczniowie zgłębią informacje na temat romantyzmu jako epoki, a także dowiedzą się ciekawostek na temat twórców romantycznych w dziedzinie sztuki. 
Opracowałam kryteria sukcesu, nad którymi siódmoklasiści pracowali podczas lekcji plastyki i muzyki. Pani Daria, muzyczka i plastyczka w jednym, wspomagała ich swoją ogromną wiedzą i niezwykłym zmysłem muzycznym. Projekt został nazwany "ROMANTYZM PRZEZ DZIURKĘ OD KLUCZA", choć niektórzy uczniowie mieli swoje pomysły na jego nazwę. Celem działań było poznanie epoki romantyzmu w literaturze, malarstwie i muzyce oraz pokazanie jej przez dziurkę od klucza. Zabrzmiało intrygująco, więc wszyscy chętnie podjęli działanie zawarte w kryteriach sukcesu:
*dzielimy się na grupy;
*wybieramy jeden obraz, nad którym będziemy pracować;
*zbieramy o nim informacje, ciekawostki oraz przedstawiamy jego twórcę;
*do obrazu dobieramy muzykę (staramy się wybrać utwór z epoki) i prezentujemy kompozytora;
*wykonujemy pracę plastyczną; 
*przygotowujemy prezentację w dowolny sposób.
Uczniowie wybrali obrazy, które zrobiły na nich największe wrażenie. Nie była to łatwa decyzja, ponieważ pracowali w kilkuosobowych grupach. Trzeba było przekonać siebie nawzajem do jednego dzieła. Wywołałyśmy zdjęcia, a uczniowie zaczęli działać: zbierali materiały na temat malarza i obrazu. Pani muzyczka podczas pracy serwowała różne utwory, więc uczniowie mieli możliwość osłuchania się i dokonania wyboru muzyki właściwej do tematu ich obrazu.

Powstały piękne prace i bardzo ciekawe prezentacje.Uczniowie zdecydowali o występie "na żywo" i opowiadaniu o swoich dziełach. Co ciekawe, zapamiętali wiele informacji.Podczas omawiania kolejnego utworu romantycznego - "Balladyny" mieli ciekawe muzyczne i malarskie skojarzenia.
Wydaje mi się,że pomysł można wykorzystać również jako pomysł na lekcję w sieci. Wymaga sporego zaangażowania wielu zmysłów. Powoduje też wyłączenie się i odpoczynek od sytuacji, w której znaleźli się nasi uczniowie.Uczniowie mogliby wykonać prace plastyczne lub grafiki z wykorzystaniem różnych programów komputerowych, którymi się posługują. Wykonanie całego zadania trwało sześć godzin lekcyjnych. Kolejna godzina to prezentacje. 


Do tego zadania można dodać opis obrazu według kryteriów sukcesu, które świetnie przedstawiła Sylwia Oszczyk.